<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Brukselska porażka polityki Stanów Zjednoczonych">
<author_1="">
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954">
<month="8">
<date="1954-08-25">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Gorzka pigułka miała być jedynie podana w smaczniejszym opłatku, co miało skłonić część wahających sie deputowanych do głosowania za ratyfikacją układów.
„Poprawki" rządu francuskiego przedstawione zostały na konferencji brukselskiej. I fakt, że nie zostały one przyjęte przez pozostałych uczestników konferencji najwymowniej świadczy o celach, jakie przyświecają Waszyngtonowi i Bonn.
Oto amerykańska agencja „United Press" pisze: “Impas powstał w związku z francuskim żądaniem, aby 500-tysięczny kontyngent wojsk zachodnio-niemieckich był stacjonowany wyłącznie na ziemi niemieckiej". Jak z tego widać, nie dość, że rząd francuski godził się na odrodzenie hitlerowskiego Wehrmachtu — chodziło jeszcze o to, by część wojsk zachodnio-niemieckich mogła okupować Francję. A takiego rozwiązania nie odważyłby się przedstawić francuskiemu parlamentowi żaden rząd francuski. Nie pomogły więc naciski Waszyngtonu na Mendes-France'a. Nie pomogły — dokonywane już w czasie trwania konferencji — „mediacje" specjalnego wysłannika Waszyngtonu, ambasadora Bruce'a oraz ambasadora USA w Belgii, Frederica Algera. Mendes-France nie mógł w swych ustępstwach iść dalej niż poszedł, zgadzając się w zasadzie na układ, który wskrzesza hitlerowski Wehrmacht.
A Adenauer? Stanowisko Adenauera cechowała brutalna szczerość: Żadnych poprawek teraz. Niech Francja ratyfikuje układ, to potem pogadamy o poprawkach.
No, i konferencja rozleciała się. „Wynik konferencji brukselskiej jest tragiczny" — oświadczył luksemburski minister spraw zagranicznych, Bech. Tragiczny — dla kogo? Dla Adenauera i jego waszyngtońskich kompanów.
Nie jest bynajmniej tragiczny dla narodu francuskiego, który właśnie w tych dniach obchodził 10 rocznicę wyzwolenia z jarzma hitlerowskiej okupacji. Nie jest on tragiczny i dla innych narodów Europy. Przeciwnie, wynik konferencji przekonał raz jeszcze naród francuski, że jego walka nie jest daremna. Jak stwierdza z melancholią reakcyjny dzinnik francuski “Information", o fiasku konferencji brukselskiej zdecydował nacisk mas narodu.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
 
</author_1> 
</title_article>
</title_newspaper>